Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2023

Moja Słowiańska dusza i mój ziemski mózg.

 Tak nam przyszło w tej wędrówce po wszechświecie, spotkać się na tym padole. Dusza to bardzo stabilna instytucja, obdarzona wiedzą ponadczasową  zgodną z wyznacznikami wyższymi niż tu i teraz, ale ograniczona tym co dla mózgu ważniejsze, zgadza się na te wybory bez większego problemu. Mózg powinien tworzyć sensowne połączenia wewnętrzne aby zsynchronizować ciało z wyznacznikami wyższymi. Jednak nie zawsze chce, bo to żmudne zajęcie, mało atrakcyjne a bywa, że chce ale płynące nadzieje są tak namolne i oferujące tyle atrakcji, że rezygnuje z wyższych połączeń. W takim przypadku dusza nic do przekazania czy do gadania nic nie ma. Jej prawem jest uczyć ale nie pouczać. Prawo duszy to współpracować  z połączeniami mózgowymi, a te najczęściej chcą wymusić na duszy akceptację swoich pomysłów lub wymysłów osobistych dla dobrobytu tu i teraz a w domyśle, robię wszystko dla innych, czyli dla nikogo. Ludzkość ma wierzenia, człowiek ma wiedzę ale z ludzkością przegrywa, bo jest mni...

Słowiański ogród.

 Słowiaństwo to zapomniana kultura sławienia piękna w naturze, a natura to wszystko  czym się otaczamy a nie to co nas otacza. Dobro, piękno i wspaniałość czyli czysty hedonizm, nie wiadomo z jakiej przyczyny tępiony przez... w zasadzie nie wiadomo przez kogo i nie bardzo wiadomo dlaczego. 

Przemyślenia pod lipą..

Obraz
 No cóż , wiedza o tym jak urządzony jest  nasz ziemski świat nie jest mi do praktycznego życia potrzebna. Ale to co może kosmos czy wszechświat przekazać ludziom aby poprawić egzystencję zależne jest od praw naturalnych o których niewiele wiadomo, naturalne prawo funkcjonuje przy wolnym umyśle. Wolny umysł nie potrzebuje wytycznych czy nakazów jak ma myśleć, bo naturalne prawo funkcjonuje w nim zgodnie z harmonogramem kosmicznym.  A na naszej planecie religia ma swoją koncepcję doskonałości, nauka doskonalenia, polityka poddaństwa. Z tych trzech nie da się ułożyć wolności, nie mylić z samowolą.                                                                       

Wykształcenie.

 Kształtuje umysł w określonym kierunku, aby zapewnić sobie byt materialny na tu i teraz, to też takie prawo naturalne, które wskazuje pewien kierunek, że nikt nie ma obowiązku materialnie  utrzymywać osoby, która leży pod palmą i marzy o dobrobycie, bo uważa, że to się jej należy z racji pobytu na Ziemi, Planeta Ziemia też ma swoją sferę duchową, i bardzo dobry kontakt ze wszechświatem, który jest zwierzchnią władzą, bo tak to po prostu funkcjonuje.  

Polskie słowiaństwo

 jest odmienne od przyjętych norm, które sugerują, że Słowianie to jakaś zespołowa grupa lub zlepek narodów, z którego w jakimś tam momencie wyłoniła się grupa Polska posługująca się bardzo specyficznym językiem i odmienną nazwą miesięcy. Są nadania kosmiczne, które regulują procesy integracji umysłów z kosmosem , ale jak to zwykle bywa mamy w tym temacie adwersarzy, czyli wędrowników, którzy uważają, że umysł i pomysł to jedno. To co potrafi stworzyć jednostka  jest jej obowiązkiem obdarzać mniej świadomych , niekoniecznie tak jest czy bywa. I tu wchodzę w stary testament, który dotyczy określonej  grupy ale Słowian Polskich nie dotyczy. Tak jakby Polacy jako naród nie mieli swoich początków, swojej myśli jakiejkolwiek. Pomijam nowy testament, bo to dla mnie temat co prawda zrozumiały i to jak uważam doskonale, ale jednak bardzo obcy i daleki od rzeczywistości. Za tymi testamentami stoi prawo kanoniczne, które określa jak powinien funkcjonować umysł. Dla mnie to najwięks...

Słowiańska tematyka.

 Nie powinna być poruszana na forum, bo nie każdy jest Słowianinem, nie każdy rozumie o co na tym padole ziemskim chodzi i nie każdy może porozumieć się z wszechświatem. Na ziemskim padole ledwo zipię ale we wszechświecie jestem gwiazdą tu i teraz. Bycie gwiazdą we wszechświecie, to mieć umysł sprawny i daleki od tego co serwują ziemskie media. To nie czerwone dywany, zespoły aniołów czy inni opowiadacze o cudownościach płynących z kosmosu, bo takowych nie ma w realnym umyśle a kosmos jest bardzo realny i nie zamierza nikogo uszczęśliwiać. Generalizując moje pisarstwo podnoszę wartość bardzo realną nielicznych umysłów ziemskich, które są w mniejszości demokratycznej, większość zawsze wrzeszczy i przytupuje Ale co tam i tak dzięki swoim pomysłom wyniosłam ziemską sferę powyżej wioskowego chamstwa, w którym Bóg jest odpowiedzialnym  za styl i sposób życia.  

Nasz ziemski świat.

  Małgorzata Konstańczak Richard Dawkins, Bóg urojony, przekład P.J. Szwajcer, Wydanie I , Wydawnictwo CiS, Warszawa 2007, stron 520 W poszukiwaniu odpowiedzi na trapiące mnie pytanie, czy kwestia istnienia Boga jest sprawą rozstrzygniętą czy też nie, natknęłam się na książkę Richarda Dawkinsa „Bóg urojony”. Jak wskazuje sam tytuł, dla autora kwestia jest rozstrzygnięta i wyjaśniona. Wszystko, co wiąże się z pojęciem „Bóg" jego zdaniem trzeba zaliczyć do sfery wyobraźni ludzkiej. Podstawowym błędem autora jest stawianie znaku równości pomiędzy religią a wiarą. To dość pospolity błąd wśród naukowców reprezentujących nauki przyrodnicze. Z punktu widzenia ateisty, jakim jest Dawkins, problem jest bardzo prozaiczny. Praktycznie nie rozpatruje on poglądów innych niż swoje własne, które traktuje jako wykładnię naszych czasów. Dowody na istnienie Boga, czy też na nieistnienie, w rezultacie są dla niego urojeniem tego samego rodzaju. Książka jest pełna sprzeczności, w je...

Moja wojna z Bogiem..

panującym, ma charakter osobisty. Nie jestem zwariowaną babą, która ma jakąś fobię na temat ludzkiej wiary, wierzeń czy duchowości jako takiej. Jestem osobą wierzącą w dobro, które nie spada nie wiadomo skąd ale trzeba je w sobie wypracować własnym sumptem. No i tak pracowałam, że nie mogłam spełnić żadnego swojego planu nie mówiąc o marzeniach aż pewnego dnia dostałam do ręki pt"poganka" z bardzo wymownym spojrzeniem . A potem zaczęły dziać się wokół mnie dziwne sytuacje, które zaczęłam obserwować aby wyciągnąć jakieś sensowne wnioski, aż pewnego razu minęłam się na ulicy z zakonnicami, przeszły obok mnie a ja poczułam uderzenie w głowę, miałam wrażenie, że dostałam łopatą w skroń, głowa zrobiła się pełna, ból a potem posypały się inwektywy. Słownik taki, że wstyd powtarzać. Skąd? Jak i dlaczego? Zakonnice w rękach nie miały nic, po prostu sobie szły. Jeszcze ze dwa razy sytuacja się powtórzyła, z braku innego pomysłu opisałam sytuację i wysłałam tam gdzie uważałam. Te kobie...