Moja wojna z Bogiem..
panującym, ma charakter osobisty. Nie jestem zwariowaną babą, która ma jakąś fobię na temat ludzkiej wiary, wierzeń czy duchowości jako takiej. Jestem osobą wierzącą w dobro, które nie spada nie wiadomo skąd ale trzeba je w sobie wypracować własnym sumptem. No i tak pracowałam, że nie mogłam spełnić żadnego swojego planu nie mówiąc o marzeniach aż pewnego dnia dostałam do ręki pt"poganka" z bardzo wymownym spojrzeniem . A potem zaczęły dziać się wokół mnie dziwne sytuacje, które zaczęłam obserwować aby wyciągnąć jakieś sensowne wnioski, aż pewnego razu minęłam się na ulicy z zakonnicami, przeszły obok mnie a ja poczułam uderzenie w głowę, miałam wrażenie, że dostałam łopatą w skroń, głowa zrobiła się pełna, ból a potem posypały się inwektywy. Słownik taki, że wstyd powtarzać. Skąd? Jak i dlaczego? Zakonnice w rękach nie miały nic, po prostu sobie szły. Jeszcze ze dwa razy sytuacja się powtórzyła, z braku innego pomysłu opisałam sytuację i wysłałam tam gdzie uważałam. Te kobiety widziałam pierwszy raz w życiu. Inne przypadki to sypiące się czerwone punkciki z puszki od prądu, w nocy, które budziły mnie ostrym bólem głowy. Odczucia podobne jak ze spotkania zakonnic. Było tych zdarzeń bardzo dużo, aż pewnej nocy obudziła mnie jasna poświata w kształcie ręki, która uspokoiła mój umysł. Tym samym przestałam wierzyć w dobro panującego Boga, nic nikomu nie zrobiłam więc za co takie doświadczenia?
jest jeszcze jeden , według mnie dość ciekawy epizod. Od czasu do czasu odwiedzały mnie panie ze świadków jehowy, rozmawiało nam się dobrze i zaprosiły mnie na ich wielkie święto. Pojechałam na te ich modły a po powrocie, jak zwykle w nocy obudziło mnie potworne zimno. Czułam się jak kostka lodu i odezwał się głos, tu jahwe twój bóg. Wściekłam się na dobre, ja szanuję ich wiarę i nie szukam nowego boga. Mam swoje słowiańskie wierzenia w których nie ma mowy o złorzeczeniu czy przeciąganiu na tą stronę wiary. Szkoda mi tylko ludzi, którym los zsyła podobne doświadczenia do moich i nie wiedzą jak sobie z tym poradzić. Ja zresztą też nie wiem.
Komentarze
Prześlij komentarz