Odsłuch I...
na temat pojęć religijnych panujących na Ziemi. Religia jest w zasadzie bardzo łatwa, nie trzeba wiele aby zostać uznanym za wierzącego, wystarczy mieć zaufanie do starych opowieści na temat wyższych instancji, prosić o pomoc w bardzo przyziemnych sprawach, czyli mieć typowo niewolniczy umysł w sprawach, które wymagają głębszej refleksji nad zdarzeniami losowymi. Rola Boga nijak ma się do codzienności, którą co dnia i co noc przeżywamy na swój indywidualny sposób, indywidualizm na ziemskim padole uchodzi za egoistyczne i snobistyczne usposobienie, natomiast w tych wyższych sferach rozmawia się z konkretnym człowiekiem. Takie to kosmiczne prawo, którego nikt nie zmieni na Ziemi, choćby miliardy umysłów wysyłały prośby w tą nieznaną dal. Religijne prawa są mniej restrykcyjne, bardziej skuteczne na padole bo w zamian za służalczość dają władzę, pieniądze lub sławę. Piszę z pozycji kobiety, która bardzo uważnie obserwowała przebieg swojego życia. Marzenia miałam, jak każdy, ale to, o czym marzyłam zazwyczaj otrzymywał ktoś inny o czym przekonywałam się naocznie. Najpierw mnie to dziwiło a potem zastanowiło jak to jest? Słowianka, czyli poganka w stosunku do wierzeń panujących, bez prawa realizacji tu i teraz. Jakby co, to mam talentów wiele jak mówi Swarożyc, żadnego nie pozwolono mi rozwinąć więc dostałam bilet na życie wieczne. Co to znaczy? Nie mam pojęcia. Ja w przestworzach szukałam mądrości tak jak Kopernik.
Komentarze
Prześlij komentarz